podstawionych...



podstawionych ludzi podsunął im nowe dowody osobiste. Gehlenowcy byli tak dokładni, że wybrali lepszy papier niż w oryginalnym polskim dowodzie. Sprawdzenie było stosunkowo łatwe. Wystarczyło którąkolwiek z kartek dotknąć tamponem waty zmoczonym w spirytusie. Jeśli się zaróżowiła, było wiadome, że jest „made in Stuttgart". Ciężkie czasy nastały tego lata dla podróżujących po Polsce wysłanników kanclerza agresji — Aidenauera. Do czasu aż się połapali, że z ich dokumentami coś nie grało. Wojtek zwrócił się z zapytaniem do terenowej jednostki kontrwywiadu. Numery dowodu osobistego i książeczki wojskowej, jakie posiadał ukrywający się Maciej Rokita, zgadzały isię z dokumentami zakwestionowanymi u Vbgta. ŻYCIOWY ZWROT Pół roku upłynęło od czasu prośby Wojtka o zwolnienie z Urzędu. Zwątpił już, czy kiedykolwiek ktoś zechce z nim na ten temat porozmawiać. Tymczasem...